Prus Lalka, Tom 2 rozdział 17

Czuł tylko pustkę w sobie i naokoło siebie i nie był pewny, czy nie powiększyło się jego mieszkanie. Raz
biuro tłumaczeń przywidziało mu się, że leży na wysokim katafalku, i zaczął myśleć o śmierci. Zdawało mu się, że musi umrzeć koniecznie na paraliż serca; ale ani przerażało go to, ani cieszyło. Niekiedy z ciągłego siedzenia na fotelu cierpły mu nogi, a wówczas myślał, że idzie śmierć, i z obojętną ciekawością uważał, jak szybko owo cierpnięcie posuwa się do serca? Obserwacje te chwilowo robiły mu jakby cień przyjemności, ale i one rozpływały się w apatii. Służącemu nakazał nie przyjmować nikogo; pomimo to kilka razy odwiedził go doktór Szuman. Na pierwszej wizycie wziął go za puls i kazał pokazać język. - Może angielski?.
- spytał Wokulski, lecz wnet opamiętał się i wyrwał rękę. Szuman bystro popatrzył mu w oczy. - Nie jesteś zdrów - rzekł - co ci dolega? - Nic. Czy znowu zajmujesz się praktyką? - Spodziewam się! - zawołał Szuman .- a pierwszą kurację zrobiłem na samym sobie: uleczyłem się z marzycielstwa. - Bardzo pięknie - odparł Wokulski. - Rzecki wspominał mi coś o twoim wyleczeniu. - Rzecki jest półgłówek. stary romantyk. To rasa już ginąca! Kto chce żyć, musi trzeźwo patrzeć na świat. Uważaj no i po kolei zamykaj oczy. Kiedy ci powiem: lewe. prawe.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 17 biuro tłumaczeń fragment 40

2008-11-07 18:36:48