Sofokles, Antygona

ISMENA Ja nie znieważam ich, nie będąc w mocy Działać na przekór stanowieniom władców. ANTYGONA Rób po twej myśli; ja zaś wnet podążę, By kochanemu bratu grób usypać. ISMENA O ty nieszczęsna! Serce drży o ciebie. ANTYGONA Nie troszcz się o mnie; nad twoim radź losem. ISMENA Ale nie zdradzaj twej myśli nikomu, Kryj twe zamiary, ja też je zataję. ANTYGONA O nie! Mów głośno, bo ciężkie ty kaźnie Ściągnąć byś mogła milczeniem na siebie.
polish translation ISMENA Z żarów twej duszy mroźne mieciesz słowa. ANTYGONA Lecz miła jestem tym, o których stoję. ISMENA Jeśli podołasz w trudnym mar pościgu ANTYGONA Jak nie podołam, to zaniecham dzieła. ISMENA Nie trza się z góry porywać na mary. ANTYGONA Kiedy tak mówisz, wstręt budzisz w mym sercu I słusznie zmierzisz się także zmarłemu. Pozwól, bym ja wraz z moim zaślepieniem Spojrzała w oczy grozie; bo ta groza Chlubnej mi śmierci przenigdy nie wydrze. ISMENA Jeśli tak mniemasz, idź, lecz wiedz zarazem, Żeś nierozważna, choć miłym tyś miła. Rozchodzą się. Wchodzi CHÓR CHÓR O słońca grocie, coś jasno znów Tebom Błysnął po trudach i znoju, Złote dnia oko, przyświecasz ty niebom I w Dirki nurzasz się zdroju. Witaj! Tyś sprawił, że wrogów mych krocie W dzikim pierzchnęły odwrocie. Bo Polinika gniewny spór Krwawy zażegł w ziemi bój. Z chrzęstem zapadł, z szumem piór Śnieżnych orłów lotny rój I zbroice liczne błysły, I z szyszaków pióra trysły.


I wróg już wieńcem dzid groźnych otoczył
Siedmiu bram miasta gardziele,
Lecz pierzchł, nim w mojej krwi strugach się zbroczył,
Zanim Hefajstos ognisty w popiele
Pogrążył mury, bo z tyłu nawałem
Runął na smoka Ares z wojny szałem. Bo Zeus nie cierpi dumnych głów, A widząc ich wyniosły lot I złota chrzęst, i pychę słów; Wypuścił swój piorunny grot I w zwycięstwa samym progu Skarcił butę w dumnym wrogu.
Sofokles, Antygona polish translation fragment 40

2008-11-11 16:19:56