W pustyni i w puszczy, rozdział 11, str. 1

772
Minął dzień, noc i jeszcze dzień, a oni pędzili wciąż na południe,
zatrzymując się; tylko na czas krótki w khorach, by nie zmordować
zbyt wielbłądów, napoić je, nakarmić, a zarazem rozdzielić żywność i
wodę między sobą. Z obawy pogoni wykręcili jeszcze bardziej na zachód, o wodę bowiem nie potrzebowali się przez pewien czas troszczyć. Ulewa trwała wprawdzie nie więcej nad siedem godzin, ale
była tak niezmierna, jakby nad pustynią nastąpiło oberwanie się
chmur, więc zarówno Idrys i Gebhr, jak i Beduini wiedzieli, że na
dnie khorów i w tych
tłumaczenia warszawa miejscach, gdzie skały tworzą naturalne
wgłębienia i ocembrzyny, znajdzie się przez parę dni tyle wody, że
nie tylko starczy dla nich i dla wielbłądów, ale nawet na zrobienie
zapasów. Po wielkim dżdżu nastała, jak zwykle bywa, wspaniała pogoda. Niebo było bez chmurki, powietrze tak przezroczyste, że wzrok sięgał na niezmierną odległość. W nocy niebo nabite gwiazdami skrzyło się i migotało. jakby tysiącami diamentów.
Od piasków pustyni szedł rzeźwy chłód. Garby wiełbłądów stały się już mniejsze, ale zwierzęta, karmione dobrze. były wciąż wedle arabskiego wyrażenia „harde”, to jest, nie podupadły na siłach i biegły tak ochoczo, że karawana posuwała się naprzód niewiele wolniej niż pierwszego dnia po wyruszeniu z Gharak-el-Sultani. Staś ze zdziwieniem zauważył, że w niektórych khorach, w rozpadlinach skalnych zabezpieczonych od deszczu, Beduini znajdują zapasy durry i daktyli. Domyślił się z tego, że przed porwaniem ich zostały poczynione pewne przygotowania i że wszystko było z góry ułożone między Fatmą, Idrysem i Gebhrem z jednej a Beduinami z drugiej strony. Łatwo było również odgadnąć, że dwaj ci ludzie byli to stronnicy i wyznawcy Mahdiego, którzy chcieli do niego się przedostać i dlatego łatwo dali się wciągnąć Sudańczykom do spisku. W okolicach Fajum i koło Gharak-el- Sultani sporo było Beduinów, którzy wraz z dziećmi i wiełbłądami koczowali na pustyni i przychodzili do Medinet lub do stacji kolejowych dla zarobku. Tych dwóch Staś nie widywał jednak nigdy poprzednio – i oni również nie musieli bywać w Medinet, skoro, jak się pokazało, nie znali Saby.

2008-10-14 18:39:31