W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2 |
Teraz przekonał się, że Chartum i cały kraj jest w ręku Mahdiego i że rząd
egipski również jak Anglia myślą raczej o tym, jakby bronić Egipt
przed dalszymi zaborami, nie zaś o wydobyciu z niewoli jeńców
europejskich.
Zrozumiał, że oboje z Nel wpadli w przepaść, z której nie masz
wyjścia – i te myśli, w połączeniu z okropnościami, jakie widział na
ulicach Omdurmanu, przybiły go ostatecznie. Zwykłą mu energię
zastąpiło na chwilę zupełnie bierne poddanie się losowi i bojaźń
przyszłości. Tymczasem począł prawie tłumacz angielski bezmyślnie rozglądać się po rynku i po straganach, przy których Idrys targował się o żywność. Przekupnie, głównie zaś kobiety sudańskie i Murzynki, sprzedawały tu dżiuby, to jest białe płócienne chałaty ponaszywane w różnokolorowe płatki, gumę akacjową, wydrążone tykwy, paciorki szklane, siarkę i wszelkiego rodzaju maty. Straganów z żywnością było mało i naokół wszystkich cisnęły się tłumy. Mahdyści kupowali po wygórowanych cenach przeważnie suszone paski mięsa z bydła domowego tudzież z bawołów, antylop i żyraf. Daktyli, fig, manioku i durry brakło zupełnie. Sprzedawano tylko gdzieniegdzie wodę z miodem dzikich pszczół i ziarna dochnu rozmoczone w odwarze z owoców tamaryndy. Idrys wpadł w rozpacz, pokazało się bowiem, że wobec cen targowych wyda wkrótce wszystkie otrzymane od Fatmy Smainowej pieniądze na życie, a potem będzie musiał chyba żebrać. Nadzieję miał teraz tylko w Smainie i rzecz szczególna, że i Staś liczył obecnie jedynie na pomoc Smaina. Po upływie godziny wrócił Nur-el-Tadhil od kalifa Abdullahiego. Widocznie spotkała go tam jakaś niemiła przygoda, gdyż wrócił w złym humorze. Toteż gdy Idrys zapytał go, czy nie dowiedział się czego o Smainie, odrzekł opryskliwie: – Głupcze, czy myślisz, że kalif i ja nie mamy nic lepszego do roboty, jak szukać dla ciebie Smaina? – Więc co teraz ze mną zrobisz? – Rób sobie, co chcesz. Przenocowałem cię w domu moim i udzieliłem ci kilku dobrych rad, a teraz nie chcę o tobie nic wiedzieć. – To dobre, ale gdzie ja się na noc podzieję? – Wszystko mi jedno. I tak mówiąc zabrał żołnierzy i poszedł. Idrys zaledwie go uprosił, żeby mu odesłał na rynek wielbłądy i resztę karawany wraz z tymi Arabami, którzy przyłączyli się do niej między Assuanem a Wadi- Halfa. Ludzie ci nadeszli dopiero w południe i następnie pokazało się, że wszyscy razem wzięci nie wiedzą, co mają począć. Dwaj Beduini jęli się kłócić z Idrysem i Gebhrem twierdząc, że ci obiecywali im zgoła inne przyjęcie i że ich oszukali. W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2 tłumacz angielski fragment 20 |
| 2008-11-08 00:42:39 |
Inne artykuły :
- Technologia w nieruchomościach cz.1
- Marka banku wpływa na decyzje kredytowe
- W pustyni i w puszczy, rozdział 6
- W pustyni i w puszczy, rozdział 11, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 18, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 46, str. 3
- Obsługa techniczna skrzyni biegów
- Sprawdzenie i regulacja zbieżności kół
- PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIĄTA
- Sofokles, Antygona
- Angielskie przyimki, prepositions
- Bądź swoim najlepszym przyjacielem