W pustyni i w puszczy, rozdział 31, str. 4

Próżny alarm! To latarniki, bo jedno światełko wznosi się w górę i leci nad trawami jak spadająca ukośnie gwiazda. Staś właził na termitiery nie zawsze dlatego, by przekonać się, czy idzie w dobrym kierunku, ale i dlatego, by obetrzeć spocone zimnym potem czoło, odetchnąć i poczekać, aż mu się uspokoi bijące zbyt pośpiesznie serce. Był przy tym tak już zmęczony, że ledwie trzymał się na nogach.

2008-10-23 09:17:17